Niepokój

Autor: alicja wilczyńska, Gatunek: Proza, Dodano: 20 lutego 2016, 19:26:19

Fragment, na początek.

------------------------------------------------------------------------------------------------

Mam dwadzieścia pięć lat i codziennie tęsknię za matką. Tęsknię za matką z moich najwcześniejszych lat, która pachniała dusznymi perfumami i nosiła piękne kolczyki z perłą. Tęsknię za matką, którą pożegnałam w 1997 roku na lotnisku Chopina w Warszawie i która już tak naprawdę nigdy do mnie nie wróciła. Kobieta, którą spotkałam dwanaście lat później na lotnisku O’Hare w Chicago była do niej podobna, ale jej perfumy były lekkie, a kolczyki drobne i złote. Pierwsze, co pomyślałam, kiedy mnie uściskała, to że muszę strasznie śmierdzieć po prawie dwunastu godzinach podróży, że co ona sobie o mnie pomyśli.

To dziwne uczucie być w domu i nie wiedzieć, gdzie leżą ręczniki. W której szafce trzyma się sztućce, jak zapalić po ciemku światło w łazience. To dziwne uczucie położyć się w swoim łóżku po raz pierwszy obok pustej szafy, pośród dokładnie odkurzonej galerii swoich zdjęć. Tutaj jestem na zakończeniu przedszkola, tutaj u komunii, tam stoję z pieskiem przytulając go do chudych kolan, na ścianie uśmiecham się z okazji dnia dziecka w szóstej klasie podstawówki. Na tych mniej wyblakłych zdjęciach już się nie uśmiecham, musiałam mieć  więcej niż 14 lat, bo na początku gimnazjum ubrałam się w czerń i długo jej z siebie nie zdjęłam. To dziwne uczucie zjeść wreszcie w domu obiad, który ci nie smakuje, bo nie lubisz tej przyprawy, ale nikt o tym nie wie. To nie jest ważne, ale zwracasz na to uwagę. A przecież mama wybrała twoje ulubione danie, żebyś wiedziała jak bardzo cię kocha. Kiedy jesz patrzy na ciebie ojciec i ty też patrzysz na niego choć trochę się wstydzisz. Zauważasz, że macie takie same palce, a ty nigdy wcześniej nie poczułaś, jak to jest być do kogoś podobnym.

            Ten dom pamiętam raczej w smutku. Nigdy też już nie położę się w swoim łóżku, bo mój pokój przestał nim być. I tak jak stał się nim bez mojego udziału, tak też odebrano mi go bez słowa zapytania. Kiedy z niego wychodziłam ostatni raz, zdjęcia wisiały tak samo. Teraz już na pewno ich tam nie ma. Może mój dziecięcy uśmiech utknął w którejś z szaf lub śmietników. Mój ojciec, którego mam palce i włosy, ma teraz nową rodzinę w której moje imię ma charakter przejściowy. Łączy przeszłość z teraźniejszością burząc to ostatnie. Przyzwyczaiłam się, bo nic innego nie miałam do wyboru. Po czterech czy pięciu latach niewiele mieszczę w sobie emocji, uwalniałam się z nich wraz ze spadającymi kilogramami. Niewiele mnie zostało, mieszczę się w kilku słowach i jest to bardzo wygodne.

Komentarze (6)

  • to z autopsji ? czy popłynęłaś literacko ?

    • Ir _
    • 20 lutego 2016, 20:13:01

    Ciekawy ten fragment...czekam na cdn.

  • "Mój ojciec, którego mam palce i włosy, ma teraz nową rodzinę..."
    Trochę nie bardzo. Wyobrażając sobie tę sytuację można byłoby pójść dalej:
    "Mój ojciec, którego mam głowę i rękę, ma teraz nową rodzinę..." I - klops. Jak on ma tę rodzinę, bez głowy, bez ręki?
    Historia smutna, zapewne bliska wielu ludziom. Warto dopracować.


  • Temat na czasie. Dwa miliony + + wyjechało. Czysto matematycznie - minimum jeden milion TAKICH przypadków. Niekoniecznie musi być to dojechanie do rodziców. Może to być powrót do rodziców...
    Ja znalazłam więcej zdań niż Małgorzata, z którymi bym polemizowała, ale ujęcie problemu przeważa na technicznymi.
    ...To liczenie lat i świadomość braku pewnych emocji jest ceną, której nikt nigdy nie określi. Trzeba pisać.

  • * Miało być:
    nad - - technicznymi.

  • wszystko prawdziwe. dziękuję za uwagi, będę pracować dalej. uściski czytającym.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się